Faire du vélo à Issyk-Kul par larme-vous au Kirghizistan #1

On passe d'un petit village était à la frontière du Kazakhstan, du Kirghizistan à Issyk Kul. Pas de grain ale po, bo sama noc minęła dosyć nerwowo i rzuciła mi wyzwanie charakteru, które czasami wraca w pamięci. W środku nocy przyszedł jakiś nawalony chłopak i władował się nam dowyra’, to znaczy mat na podłodze. Myśleliśmy, spoko, niech se śpi, w sumie w Kirgistanie jest normalką kimanie razem na ziemi, więc w sumie obojętnie. No, ale, gość udawał parę minut, że śpi, a potem łaps Adę za girę. Ada mu coś tak krzyknęła, gość udawał, że go tam nie ma i że niby nigdy nic. Na drugi dzień też całkowita tarcza, że nie zna żadnego języka i że nie pogadamy. Chwile decyzji w mojej głowie były niesamowicie intensywne. Mój mózg przeprowadził już symulacjędam w ryja i nas na tym zadupiu zakopią widłami. Nie dam w ryja, to jeszcze pomyśli że to spoko i będzie dalej szerzył, próby na śpiocha. No ale, w końcu, w ryja nie dostał, a moja męska duma na tym jakoś szczególnie nie ucierpiaławażne, że Ada to zniosła bez większych stresów. A typ kimał resztę nocy na kanapieNo ale, my raczej w trybie czuwania przewegetowaliśmy do świtu. A tak poza tym, to z nieco rozwaloną oponą, po kamienistej drodze dojechaliśmy do miasteczka koło Issyk-Kultam dorwałem, używaną, chińską oponę, że aż miło się jechało.

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *